Najtańsze samochody elektryczne na polskim rynku
8 Maja 2022
Nawet najtańszy samochód elektryczny w Polsce może mieć jeszcze bardziej przystępną cenę. Jakie auta zeroemisyjne są najchętniej wybierane przez kierowców i czym się od siebie różnią? Jeśli interesuje Cię, ile kosztuje najtańszy samochód elektryczny, to zapraszamy do lektury!
Najtańsze samochody elektryczne dla osób prywatnych
Po polskich drogach jeździ coraz więcej elektryków. Faktem jest też to, że poza firmami, kupują je również osoby prywatne. Najczęściej jednak można spotkać się z przypadkiem, że auto elektryczne brane jest w leasing. Pojazdy są dobre dla środowiska np. dzięki bezemisyjności. Mają one jednak jedną wadę – wysoką cenę.
Wiele osób rezygnuje z nawet tanich samochodów elektrycznych ze względu na początkowe koszty. Kierowców może jednak wesprzeć program „Mój elektryk”, przy którym upust podczas kupna nowego samochodu może wynosić nawet blisko 20 tysięcy złotych. Więcej o tym programie dowiesz się w dalszej części artykułu, a teraz skupmy się na tym, dlaczego ceny aut elektrycznych zaskakują swoją wysokością. Głównym powodem tego, że różnica początkowych kosztów w samochodach spalinowych i elektrycznych jest tak wysoka, jest akumulator. Pojazd napędzany elektrycznie używa akumulatorów litowo-jonowych. Materiały do ich produkcji nie są tanie. To głównie z tego powodu pojazdy te osiągają znacznie wyższe ceny.
Aktualnie na rynku jest kilka marek, które zadbały o możliwość zakupu samochodu elektrycznego przez osoby, którym zależy na środowisku, a nie mają dużego budżetu. Nie jest to najtańsze auto elektryczne, a jednak cena pozwala, żeby znalazło się w naszym zestawieniu. Chodzi, oczywiście, o Renault Zoe E-Tech. Trzydrzwiowe auto pomieści aż pięć osób, a dzięki silnikowi o pojemności 52 kWh może przejechać nawet 395 km na jednym ładowaniu. Napełnianie baterii za pomocą gniazda DC odbywa się w niecałe 30 minut i pozwala na przejechanie 150 km. Takie parametry jednak nie biorą się znikąd i za takie auto w wersji podstawowej trzeba zapłacić 169 500 złotych.
Kolejnym autem elektrycznym, które zdobyło serca wielu osób, jest Peugeot e-208. Samochód ma akumulator o pojemności 50 kWh, który pozwala na przejechanie nawet 362 km na jednym ładowaniu. Jest to niewiele mniej od Renault Zoe E-Tech, a cena za to auto jest znacznie niższa. W podstawowej wersji zapłacisz tylko 124 900 złotych.
Nie można również nie wspomnieć o klasyku, jakim jest Fiat 500e. Najbardziej podstawowa, elektryczna wersja tego samochodu ma akumulator o pojemności 21 kWh, co niestety nie daje dobrych wyników w jeździe. Na pełnym naładowaniu można przejechać maksymalnie do 190 km, co w porównaniu do ceny jest słabym wynikiem. Na takiego elektryka wydamy 104 000 złotych.
Powoli zmierzamy w stronę tańszych aut i tę część zestawienia otworzy Smart EQ Fortwo. Nie ma się co oszukiwać – jest to najlepszy tani pojazd elektryczny do jazdy po mieście ze względu na swoje gabaryty. Niewielki akumulator o pojemności 17,6 kWh jest w stanie pokonać maksymalnie nieco ponad 100 km. Nie ma jednak czym się martwić. Wiele biurowców i stacji paliw oferuje miejsca postojowe z ładowarką do elektryka. Elektryczny samochód osobowy tego typu to wydatek w wysokości 99 100 złotych.
Ostatni nie oznacza najgorszy. Najlepiej widać to w przypadku samochodu Dacia Spring. Nie ma się co oszukiwać, że nie jest to najlepsze auto. Poza tym to dobry wybór dla osób, które samochodem poruszają się najwięcej po mieście i przedmieściach, a potrzebują czegoś większego od Smarta. Dacia Spring do setki rozpędza się w 19 sekund, jednak tak jak wspominaliśmy – jest to auto do poruszania się po terenie zabudowanym. Samochód ten posiada akumulator o pojemności 26,8 kWh i dzięki temu może przejechać blisko 200 kilometrów. Jest to najtańszy samochód elektryczny w tym zestawieniu i osiąga cenę 77 900 złotych.
Najtańsze samochody elektryczne na firmę
Tanie samochody elektryczne to świetne rozwiązanie dla klientów indywidualnych, którym przysługuje rabat w ramach programu „Mój elektryk”. W przypadku przedsiębiorców sprawa wygląda podobnie, jednak znając realia rynku, wiemy, że firmy częściej decydują się na leasing.
W tym przypadku należy wcześniej zaznaczyć, że gdy przedsiębiorca bierze tanie samochody elektryczne na firmę, chodzi o auto dostawcze lub osobowe. W obu tych kategoriach maksymalne kwoty dofinansowania są różne. Firmy zwykle decydują się na leasing operacyjny, który umożliwia użytkowanie auta bez konieczności kupowania go. Jest to znaczny plus dla przedsiębiorców, dlatego, że mogą zapewnić pracownikom nowe auta, a tym samym nie wykładać dużej ilości gotówki na raz. Nie jest to jednak jedyne rozwiązanie, ponieważ w leasing można także wziąć używane elektryki.
Niezależnie od tego, do jakich celów potrzebne jest auto elektryczne w firmie, istnieją modele samochodów, na które przedsiębiorcy decydują się częściej niż na inne. Jednym z takich pojazdów jest Nissan Leaf. Ten model jest często wybierany pod leasing ze względu na możliwość bardzo szybkiego ładowania i zasięgu 270 km dzięki baterii o pojemności 24 kWh. Samochód nie tylko fenomenalnie się prezentuje, ale dzięki licznym udogodnieniom, np. inteligentnemu tempomatowi też dobrze prowadzi. Bagażnik w tym elektryku jest wyjątkowo pojemny.
Tanie samochody elektryczne brane na firmę często znajdują się w zupełnie innym przedziale cenowym niż kupowane prywatnie. Dlatego też kolejnym autem, które wybierane jest przez przedsiębiorców jest Opel Corsa. Samochody osobowe elektryczne z tego modelu mogą przejechać do 352 kilometrów na jednym ładowaniu. Baterię po podłączeniu na 30 minut do gniazdka naładujemy do 80%.
Ostatnim w tym zestawieniu jest najtańszy samochód elektryczny o większej pojemności. Jest to Citroen e-Berlingo, który na jednym ładowaniu jest w stanie przejechać nawet 280 kilometrów. Wersja XL tego modelu auta pomieści 7 miejsc, stając się idealnym autem na rodzinne wycieczki. W wyposażeniu można znaleźć wiele poręcznych schowków oraz system ułatwiający parkowanie.
Czy opłaca się kupować najtańsze używane samochody elektryczne?
Samochody elektryczne tanie nie są. Dlatego też wiele osób decyduje się na zakup używanych modeli z nadzieją na dużo niższą cenę. Kwota może jest znacznie mniejsza, jednak często najtańszy samochód elektryczny ma bardzo niski zasięg. Może to być ogromny generator kosztów, bo w takim przypadku wymagana jest wymiana baterii. Podczas kupna nie wszystkie informacje o samochodzie są przekazywane przez poprzedniego właściciela.
Może być tak, że samochód jest w pełni sprawny, a jego lata świetności dopiero się zaczęły. Warto przeprowadzić szczegółową rozmowę ze sprzedawcą i poszukać dobrego serwisu w okolicy. Nawet najtańszy samochód elektryczny z drugiej ręki może okazać się dobrą inwestycją w przyszłość.
Ile wyniosą dopłaty z programu „Mój elektryk” do najtańszych samochodów elektrycznych?
Nawet najtańsze auto elektryczne w Polsce może kosztować jeszcze mniej. Dzieje się tak dzięki wcześniej wspomnianemu programowi rządowemu „Mój elektryk”. Samochody osobowe elektryczne mogą dostać dofinansowanie nawet blisko 30 tysięcy złotych.
Ceny samochodów elektrycznych zaczynają się od 80 tysięcy złotych. Jest to znacznie wyższa kwota niż w przypadku aut z silnikiem spalinowym. Potrzeba mniejszej emisji CO2 sprawia, że państwa na różne sposoby zachęcają obywateli do zakupu nawet najtańszych samochodów elektrycznych. O tym, jakie wymagania należy spełnić, aby wziąć udział w programie, dowiesz się niżej.
Samochody objęte dotacjami muszą być zeroemisyjne. Dla sprostowania – oznacza to, że hybrydy typu plug-in nie spełniają tego wymagania ze względu na silnik spalinowy. Dofinansowanie można uzyskać tylko na fabrycznie nowe auta oraz te brane z leasingu. Wiele firm zajmujących się leasingiem umożliwia pokrycie opłaty wstępnej za pomocą programu „Mój elektryk”.
Nawet na najtańszy samochód elektryczny kategorii M2, M3 i N1 można uzyskać dofinansowanie w wysokości 20% lub 30% w zależności od ceny auta. Wymagana jest jednak deklaracja o zakładanym przebiegu min. 20 000 km.