“W każdym z nas jest mały superbohater!” Wywiad z Dorotą, organizatorką Szlachetnej Paczki w InPost
Kariera

“W każdym z nas jest mały superbohater!” Wywiad z Dorotą, organizatorką Szlachetnej Paczki w InPost

3 Grudnia 2019

W #TeamInPost nie tylko dynamicznie się rozwijamy, wdrażając innowacyjne rozwiązania, ale również wspólnie pomagamy najbardziej potrzebującym. Już kolejny rok z rzędu nasi pracownicy z własnej inicjatywy zaangażowali się w organizację Szlachetnej Paczki - akcji, której celem jest pomoc najuboższym rodzinom. Jesteśmy dumni z faktu, że ta oddolna inicjatywa każdego roku jednoczy coraz większe grono osób, skupionych na wspólnym celu. W tegorocznej edycji pomoc trafi do trzech rodzin. Wyjątkowy prezent ufundował również sam Zarząd. Specjalistyczny wózek inwalidzki trafi w tym roku do pani Wandy - młodej, niepełnosprawnej dziewczyny, która już na życiowym starcie znalazła się w wyjątkowo trudnej sytuacji.

 

Akcja nie odbyłaby się, gdyby nie Dorota Potelicka - nasza koleżanka z krakowskiego biura, która zainicjowała ten projekt w InPost.

Dorota pracuje z nami od 6 lat i już czwarty raz odpowiada za organizację Szlachetnej Paczki w naszej firmie. Na co dzień pracuje w Dziale IT Infrastruktury i Wsparcia Technicznego w Zespole Wsparcia Operacji IT. Uwielbia energię, którą daje jej organizacja tej wyjątkowej akcji. Pozytywnymi emocjami zaraża innych, co przekłada się na rosnące grono zaangażowanych w akcję.

Jak to się zaczęło? O wyzwaniach i wzruszających momentach, związanych z koordynowaniem Szlachetnej Paczki, Dorota zechciała nam opowiedzieć w specjalnym, świątecznym wywiadzie!

 

Dorota, pracujesz w InPost szósty rok, aktywnie wspierając Zespół Wsparcia Operacji IT . Zdarza Ci się żartować, że praca jest już dla Ciebie niemal drugim domem. :)

 

Satysfakcję czerpiesz nie tylko z realizacji codziennych zadań, ale również z koordynowania corocznej Szlachetnej Paczki wśród pracowników. Od kiedy zajmujesz się tą inicjatywą?

To jest moja czwarta edycja. Początkowo w akcję zaangażowanych było kilka osób, pracujących w naszej organizacji. Dzisiaj inicjatywa przybrała już rangę ogólno-firmową na obszarze Krakowa. W głębi serca liczę na jeszcze większy rozwój. Bardzo chciałabym zaangażować pozostałe oddziały w Polsce i ruszyć pełną InPostową parą, bo mamy moc! :)

 

Jak to się stało, że zostałaś liderką tej inicjatywy w naszej firmie?

Po prostu postanowiłam poruszyć ten temat, który niczym “kula śnieżna”, sam się potoczył i toczy się do tej pory. Ba! Nabiera dobrego rozpędu - ludzie chcą pomagać! :)

W każdym z nas tkwi taki mały “superbohater” - trzeba go tylko “zawołać i wskazać kierunek”. Ja mam dryg do organizacji i bardzo to lubię! Mam doświadczenie w organizacji imprez masowych na około 2 tysiące osób, więc można powiedzieć, że się nie boję i wiem, którędy trzeba iść. Niemniej jednak przyznaję, że mam spory problem z wystąpieniami publicznymi. Wejście na scenę lub kamera powodują u mnie stany lękowe! (śmiech) 

 

Dlaczego zdecydowałaś się zaangażować w Szlachetną Paczkę?

Bo lubię ludzi. :) Głównie jest to zasługa moich rodziców i dobrych dusz wokół mnie - dzięki nim jestem dziś tym, kim jestem. To właśnie bliscy zaszczepili we mnie mocne wartości, takie jak pomoc drugiemu człowiekowi i każdej żywej istocie. W temacie zwierząt jestem zafiksowana podwójnie!

Wiem, że życie nie jest usłane różami, nic nie spada nam z nieba, chyba że kłopoty... Każdy z nas ma mniejsze lub większe problemy, z którymi się boryka, nie zważając na grubość portfela. Mimo wszystko w jakiś sposób sobie z nimi radzimy i staramy się wybrnąć z sytuacji - mamy ku temu możliwości: wsparcie przyjaciół, rodziny, pracę w dobrym miejscu. Nie wszyscy mają takie szczęście...

Każdemu z nas może się przytrafić zdarzenie losowe, nawet jeśli prowadzimy szczęśliwą rodzinę z ustabilizowana sytuacją gospodarczą. To jest chwila i całe życie wali się w kilka sekund. Tracimy wszystko, co stworzyliśmy do tej pory, nie mówiąc o psychice. Warto też mieć na uwadze ludzi, którzy po prostu mieli „gorszy start”.

Trzeba pomagać. Nie zbiedniejemy, kupując potrzebującym osobom żelazko, czy dodatkową parę butów w tym roku. Nie zmieni się nasza stopa życiowa, jeśli zrezygnujemy z kolejnej „pierdoły” kupionej pod wpływem emocji w galerii handlowej. Z kolei obdarowując potrzebującego zwykłym przedmiotem codziennego użytku, możemy czasem wiele zmienić. Po pierwsze dobro wraca ze zdwojoną siłą, po drugie nigdy nie wiesz, kiedy Ty będziesz potrzebował pomocy.

 

Czym konkretnie zajmujesz się w naszej firmie w ramach organizacji Szlachetnej Paczki?

Praktycznie całym procesem, ale nie możemy tutaj pominąć naszych wspaniałych uczestników. Poza kupnem produktów, spore grono osób w naszej firmie mocno się angażuje w całą akcję, m.in. poświęcając swój czas. Serdecznie im za to dziękuję! Zorganizowanie takiego przedsięwzięcia niesie za sobą dużo obowiązków. Przy takiej skali w pojedynkę byłoby to niewykonalne. To tylko dzięki nim to się tak wspaniale rozwija. Szczególne podziękowania kieruję do Oli, Marty i Agnieszki - to praktycznie one zorganizowały całą tegoroczną akcje i zrobiły to perfekcyjnie. (Dziewczyny, jesteście niezastąpione!)

 

Jak wyglądają Twoje działania krok po kroku, jeśli chodzi o tę inicjatywę? Kiedy zaczynasz przygotowania?

Proces tworzenia paczek można opisać w kilku krokach:

1. Mniej więcej dwa miesiące przed startem akcji zaczynamy zbierać zgłoszenia od chętnych darczyńców. Lista powoli się zapełnia. Mija trochę czasu, zanim informacja dotrze do wszystkich, dlatego nie należy robić tego na ostatni dzwonek.

2. Dzień przed startem, czyli otwarciem baz rodzin, moim zadaniem jest policzyć zgłoszonych uczestników oraz “wyczuć sytuację” na podstawie rozmów i historii. Wszystko po to, aby zrobić prognozę ewentualnych dodatkowych wpływów i całościowo oszacować nasze „moce”.

3. Wybieram rodziny i przedstawiam je pozostałym uczestnikom akcji na specjalnej grupie, wykorzystując do tego celu nasz wewnętrzny komunikator. Przygotowuję w punktach listę potrzeb. Staram się, aby były na niej pozycje mniej oraz bardziej wymagające, żeby każdy mógł “dopasować” coś do swoich możliwości i zrealizować swoją “paczkę” w 100%. 

4.  W momencie “rozdawania punktów” lawina się nakręca. Ludzie zaczynają czuć klimat i pojawia się więcej chętnych. Dobro zaraża! Wtedy zazwyczaj dobieramy kolejna rodzinę. To jest radość nie z tej ziemi!

Dodatkowo uruchamiamy kwestę wewnątrz firmy - to opcja dla osób, które nie dysponują czasem, aby szerzej zająć się tematem, a chętnie dorzucą coś od siebie. 

Zbiórka podarunków odbywa się w firmie. Zawsze jestem mocno wdzięczna za udostępnienie bezpiecznego kawałka podłogi - wiem, że to nie lada wyzwanie. Za pieniądze uzbierane do puszki finansujemy większe potrzeby, typu lodówka, pralka lub np. rehabilitacja.

5. W wyznaczonym terminie organizujemy „wielkie pakowanie”. Po pracy, w godzinach popołudniowych do naszej dużej kuchni zwozimy produkty, segregujemy i pakujemy do kartonów. Następnie należy je ładnie zapakować w papier świąteczny i opisać odpowiednim kodem rodziny. Wbrew pozorom, taka segregacja zajmuje sporo czasu. Raz siedzieliśmy do północy! Mimo zmęczenia, zawsze towarzyszy nam mnóstwo śmiechu. Często też nawiązują się też nowe, międzydziałowe przyjaźnie. :) 

6. Spakowane paczki czekają na „weekend cudów” - nazwany tak przez fundację czas przekazywania paczek do magazynów. Zazwyczaj jest to weekend mikołajkowy, ok. 6-8 grudnia. Czasem zdarza się, że dana rodzina zgodzi się na osobiste wręczenie podarunków,  zapraszając na kubek ciepłej herbaty. Jest to bardzo emocjonalne doświadczenie!

7. Po wręczeniu paczek wracamy szczęśliwi i pozytywnie nakręceni do domów. Myślimy o kolejnej edycji, mądrzejsi o to, co możemy zrobić, żeby w następnym roku sprawić jeszcze więcej radości. Bardzo często dostajemy też jakieś drobiazgi od podopiecznych rodzin - najczęściej wykonane własnoręcznie. To bardzo miłe akcenty!


 

Co jest największym wyzwaniem w organizacji takiej akcji?

Chyba właśnie wybór rodziny. To takie “grzebanie” w ludzkim nieszczęściu i wybieranie “lepszej” opcji. Niestety trzeba to zrobić i to z dużą rozwagą. Biorę odpowiedzialność za pieniądze i zaufanie dużej grupy osób, muszę mocno przekalkulować potrzeby, aby spełnić je wszystkie.

Poza tym, ku mojemu zdziwieniu, pojawiają się w bazie rodziny, które szacują swój dochód na całkiem wystarczający do godnego poziomu życia. Moim zadaniem jest dać gwarancję naszym darczyńcom że pomoc trafi we właściwe ręce.

 

Co najbardziej lubisz przy pracy nad Szlachetną Paczką?

Pomoc innym daje mi fajnego “kopa”! Uważam, że taka “lekcja pokory”, przynajmniej raz w roku, przyda się każdemu, aby zniwelować skutki życia w XXI wieku. W całej akcji cudowna jest integracja z innymi ludźmi, spora dawka śmiechu oraz nowe wartościowe przyjaźnie - tego nie kupisz za żadne pieniądze!

 

Co byś doradziła osobom, które zastanawiają się nad wzięciem udziału w tej inicjatywie?

To może skorzystam z wypowiedzi Ericha Fromma: “Nie jest bogatym ten, kto dużo ma, lecz ten kto dużo daje’’.

 

Jak myślisz, co wyróżnia Szlachetną Paczkę na tle innych akcji tego typu?

Jest dużo organizacji prowadzących ciekawe projekty. Osobiście biorę udział w kilku, np. adoptowałam 30 pszczół, których się panicznie boję, ale wiem, że są potrzebne. Nie jestem fanką przekazywania pieniędzy w formie gotówki, z dwóch względów. 

Owszem, wierzę w ludzi, ta wiara z biegiem czasu jest już troszkę nadszarpnięta, ale staram się ją wciąż utrzymać. Żyjemy w czasach, gdzie nieuczciwość i kombinacje zdarzają się bardzo często. W pewnym stopniu jesteśmy w stanie nad tym zapanować - chociażby przez akcje, gdzie zbieramy konkretne produkty, mamy nad tym jakąś kontrolę. Poza tym często możemy trafić również na problem, gdzie jeden z członków rodziny defrauduje pieniądze na alkohol, narkotyki, hazard. Wówczas, aby pomóc takim ludziom, trzeba ich odciąć od pieniędzy i zaoferować inną formę wsparcia. Szlachetna Paczka umożliwia niesienie właśnie takiej pomocy - namacalnej i autentycznej.

 

Czy spotykasz się z rodzinami, którym pomagałaś?

Tak! Tak jak wcześniej wspomniałam, jest to bardzo dyscyplinujące. Spotkanie twarzą w twarz z biedą, zderzenie się z ludzką tragedią, w momencie kiedy brak środków na kolejny gadżet traktujemy jak totalną katastrofę, przewartościowuje człowieka, zmuszając do głębokich refleksji.

 

Ludzie obdarowani są niezmiernie wdzięczni, ciężko opisać ich radość i szacunek do otrzymanej darowizny.

 

„Tę bluzkę ubiorę do kościółka w niedzielę”, „Kapcie, przepiękne! Będą czekać na sanatorium”, „Książka... zawsze o takiej marzyłam (płacz)”. Często zaczynają przynosić z kuchni upieczone ciastka, ogórki, pomidory z własnego ogródka, aby tylko móc w drobnym stopniu się odwdzięczyć.

 

Jakie masz najmilsze wspomnienie związane z organizowaniem Szlachetnej Paczki?

Cały ten okres traktuje jako miłe doświadczenie i piękne wspomnienie! Natomiast w tym roku niezmierną radość sprawiła mi informacja o tylu dobrych sercach, obfitej zbiórce oraz wsparciu naszego Zarządu i deklaracji sfinansowania wózka elektrycznego dla pani Wandy. To jest piękny gest, dziękuję!

 

W jaki sposób można zaangażować się w tę inicjatywę?

Pomóc można na różne sposoby. Nie musi to być pomoc finansowa. Zdaję sobie sprawę, że są osoby, które nie mogą sobie pozwolić na składkę, bo aktualnie mają mocno nadszarpnięty budżet. Wówczas mogą pomóc pakować paczki, upiec ciasto i tym sposobem umilić czas pakowania. Każdy może również pomóc układać, przenosić lub przetransportować na magazyn przygotowane paczki. Działamy z sercem, nikt nikomu nic nie narzuca - sam decydujesz, czy ogarniesz skarpetki, lodówkę, czy po prostu zapakujesz prezent w kolorowy papier. Nikt nie będzie Cię oceniał i rozliczał, nie ma lepszej i gorszej pomocy, każda jest wyjątkowa, po prostu bądź. :)

 

Co poza pracą i Szlachetną Paczką? Czy masz jakąś pasję?

Mam! Całkiem od niedawna, ale bardzo się w to wczułam - bawię się w tzw. quilling. To bardzo wyciszające hobby, idealne dla mojego pokręconego charakteru! (śmiech)

Dorota, dziękujemy Ci, że zechciałaś podzielić się z nami doświadczeniami związanymi z koordynowaniem tej wspaniałej inicjatywy w naszej firmie. Wierzymy, że grono osób zaangażowanych w Szlachetną Paczkę będzie stale rosło! Życzymy Ci, abyś nigdy nie straciła swojego zapału i energii, płynącej z niesienia pomocy innym!

 

W InPost jednoczy nas nie tylko dążenie do wspólnych celów i kreowanie innowacyjnych rozwiązań, ale również chęć niesienia pomocy najbardziej potrzebującym. Wiemy, jak ważny jest człowiek, dlatego wspólnie angażujemy się w akcje charytatywne, oddajemy krew, a także wspieramy osoby walczące z chorobami. I ciągle mamy mnóstwo sił!